Isuzu D-Max LSE to prawdziwy wół pociągowy, który najlepiej czuje się poza asfaltem, gdzie jego terenowe możliwości naprawdę mają znaczenie.
Proste i prymitywne wnętrze okazuje się zaskakująco praktyczne, choć trudno nazwać je nowoczesnym czy luksusowym.
163-konny diesel jest mocny i nieustępliwy w terenie, ale na zwykłej drodze jego głośna praca i spalanie na poziomie 10-11 l/100 km szybko dają o sobie znać.
Lubię pickupy. Są to praktyczne samochody, które nadają się na dłuższe wyjazdy, po zakupy, na wakacje, przewieziemy nimi kanapę, rowery, psa i dzieci do szkoły. Wiele osób zarzuca im, że są za duże, niepraktyczne i lepiej jakby nie istniały w przestrzeni szczególnie miejskiej. Poza tym wyciągają jeszcze takie argumenty, że jeśli nie ma się firmy budowlanej lub nie jest się rolnikiem, to takie auto nie ma sensu. Nie mogę odmówić tym argumentom logiki. Poza jednym – nie da się normalnie zaparkować tego typu aut. Prawda jest taka, że nie mam z tym problemu.
Zobacz wideo W co pakują się dziennikarze motoryzacyjni? Ten plecak dzielnie znosi podróże








