Wszyscy zdają sobie sprawę, że dwa kolejne mecze polskich siatkarzy w mistrzostwach Europy - z Izraelem i Macedonią Północną - powinny wyglądać tak, jak czwartkowe 3:0 z Portugalią. Dlatego Nikola Grbić może sobie pozwolić na szczerość, której inni się boją.

Jak zapowiadał, tak zrobił. Trener Nikola Grbić dokonał kilku zmian w składzie w meczu otwarcia mistrzostw Europy, w którym Polacy zgodnie z planem wygrali z Portugalczykami bez straty seta. W pewnym momencie zmienił też Wilfredo Leona, a ten przyciągał potem wzrok kibiców, rozciągając dłużej mięśnie w kwadracie dla rezerwowych. Ale szkoleniowiec uspokoił, tłumacząc tę sytuację.

Grbić mówi to, o czym wszyscy wiedzą, ale boją się powiedzieć głośno

To był mecz, na który plan zakładał "trzy Z" – zagrać, zwyciężyć i zapomnieć. I Biało-Czerwoni tak też zrobili. Trudno było po takim spotkaniu silić się na dłuższe analizy, bo rywal nie był w stanie mocniej postawić się obrońcom tytułu. Dlatego właśnie Grbić powiedział potem to, o czym wszyscy wiedzą, ale boją się powiedzieć głośno, by nie zostać posądzonym o brak szacunku do rywala.

- Nasz trening sześciu na sześciu jest dużo trudniejszy niż mecz z Portugalczykami. Nasze treningi są trochę trudniejsze niż mecze z wieloma zespołami – przyznaje szkoleniowiec wicemistrzów olimpijskich z Paryża i liderów światowego rankingu.