Polscy siatkarze dobrze wiedzieli przed meczem z USA, co musi się stać, by trafili w ćwierćfinale Ligi Narodów na potężnych Włochów, a co, by zagrali z debiutującymi w turnieju finałowym Ukraińcami, ale Nikola Grbić szybko wybił im z głowy te analizy. - Zostawiamy rywalom kalkulowanie - podkreśla trener. I przypomina, że kiedyś już jego zespół wybrał na tym etapie teoretycznie trudniejszą drogę.
To miała być siatkarska uczta, ale skończyło się na przystawce. Reprezentacja Polski pokonała pewnie Amerykanów 3:0 w ostatnim meczu fazy zasadniczej Ligi Narodów. Ten wynik nie byłby może aż tak zaskakujący, gdyby spotkanie nie odbywało się w USA, a w składzie gospodarzy nie byłoby kilku wielkich gwiazd brązowych medalistów olimpijskich z Paryża. I gdyby to nie ono przesądzało, kto już w ćwierćfinale trafi na mistrzów świata Włochów.
Na wynik tego meczu czekały cztery zespoły. Grbić o kalkulowaniu przed pojedynkiem z USA
Spotkanie USA - Polska nie tylko zamykało zawody w Chicago, ale też było zwieńczeniem fazy zasadniczej LN. Już przed jego rozpoczęciem znana była lista uczestników turnieju finałowego, który odbędzie się na przełomie lipca i sierpnia w Ningbo. Znaliśmy dwie pary ćwierćfinałowe, a układ dwóch pozostałych zależał od wyniku właśnie tego pojedynku, a poza jego uczestnikami na swój przydział czekali Włosi i Ukraińcy. Różnica jest taka, że ekipa z Italii w ostatnich latach dość regularnie dociera do decydującej fazy rywalizacji w najważniejszych imprezach międzynarodowych, a zespół prowadzony od dwóch lat przez doświadczonego Raula Lozano dopiero wspina się po kolejnych szczeblach, by dołączyć w przyszłości do grona topowych drużyn.






