Nikola Grbić uczulał polskich siatkarzy już na początku ćwierćfinału Ligi Narodów na ich największą bolączkę w ostatnich tygodniach, którą przykrywała efektowna seria zwycięstw. W wygranym 3:1 meczu z Ukraińcami znów słabsza zagrywka dała o sobie znać i Tomasz Fornal w pewnym momencie sam aż się bił w czoło. Obyło się bez bolesnych konsekwencji, ale biało-czerwoni muszą się w tym elemencie poprawić, jeśli chcą powtórzyć w Ningbo wyczyn sprzed roku.
Po fazie zasadniczej Ligi Narodów zaczęły pojawiać się propozycje wariantu, który jeszcze do niedawna wydawał się niemożliwy. A mianowicie, że Nikola Grbić powinien postawić w wyjściowym składzie postawić na duet Kamil Semeniuk – Tomasz Fornal, zostawiając Wilfredo Leona w kwadracie dla rezerwowych. Szkoleniowiec Polaków w czwartkowym ćwierćfinale nie zdecydował się na taki ruch i na ten moment wydaje się, że nie zdecyduje się na to także w kolejnych meczach w Ningbo i w mistrzostwach Europy.
Grbić szybko na to zwrócił uwagę. Polacy muszą to pilnie poprawić
Polakom mocno dłużyło się już czekanie na rozpoczęcie udziału w turnieju finałowym LN, w którym walczą o powtórkę ubiegłorocznego triumfu. Sami wspominali o tym nieraz w ostatnich dniach przy różnych okazjach. Jeszcze w przedmeczowym wywiadzie zrobił to Kamil Semeniuk, którzy przypominał, że są w Chinach już od soboty. Po pierwszym secie czwartkowego meczu z Ukrainą – patrząc na wynik - można było się cieszyć, że ta niecierpliwość dobrze podziałała. Ale już po kilku minutach Grbić uczulał swoich zawodników na ich największą bolączkę w tej edycji LN. I miał rację, co sprowadziło na nich w drugiej partii już więcej kłopotów.






