Afera Zondacrypto do złudzenia przypomina słynną aferę hazardową z lat 2008-2009. W obu działa Artur Chodziński. Wtedy agent CBA, dziś emeryt i przedsiębiorca.
W aferze Zondacrypto są spotkania na Ibizie i na biznesowych konferencjach. W aferze hazardowej - na cmentarzu i na Florydzie. Jakbyśmy dobrze poszperali, to znajdzie się nawet emerytowany funkcjonariusz w roli pośrednika, chociaż wtedy był to emeryt z policji. Premier ten sam - Donald Tusk. Wtedy ścigani byli politycy Platformy Obywatelskiej, dziś - Prawa i Sprawiedliwości.
W 2008 roku branża hazardowa strzeliła sobie w kolano. Chciała zablokowania nowego podatku, specjalnej opłaty od "jednorękich bandytów", z której wpływy miały być przeznaczane na sport. Po ujawnieniu afery premier Tusk przeprowadził przez parlament ustawę, która zmiotła całą branżę z powierzchni ziemi. Legalny biznes stał się odtąd szarą strefą ściganą przez prawo.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY











