Podczas pierwszej mszy nowego wikarego mężczyzna wstał i głośno przestrzegł wiernych przed duchownym, oskarżając go o rozbicie swojej rodziny. - Źle ten pan postąpił, że mówił o tym głośno w kościele - oceniają parafianie z podlubelskiej wsi, którzy krytykują zachowanie mężczyzny, a tłumaczą księdza.
W niedużym kościele zebrała się rodzina zmarłego przed rokiem parafianina. Za chwilę miała rozpocząć się msza w rocznicę śmierci mężczyzny. Nabożeństwo, które odbyło się w środę 1 lipca o godz. 18, było też pierwszą mszą nowego księdza Grzegorza w małej wiejskiej świątyni.
- Ten mężczyzna siedział w pierwszej ławce. Nagle wstał i zaczął mówić do ludzi. Mówił, że wikary rozbił mu rodzinę i przez niego nie może dzieci widywać. „Strzeżcie się go, bo to zły człowiek" - rzucił. Na końcu powiedział „szczęść Boże" i wyszedł. Ksiądz był trochę speszony - opowiada starsza kobieta, która uczestniczyła w tej mszy. Incydent w kościele poruszył mieszkańców niewielkiej wsi pod Lublinem, ale ich reakcja na to wydarzenie jest zaskakująca.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.








