Słynny kiedyś związek zawodowy, ogólnoświatowy symbol walki z komunizmem, stał się zapleczem partii Kaczyńskiego. W czasie rządów PiS-u nie organizował protestów i nie dostrzegał żadnych problemów społecznych.
W 1982 roku, w czasie stanu wojennego, Jan Krzysztof Kelus napisał słynną piosenkę pt. „Sentymentalna panna S". Subiektywnie zrecenzował w niej kilkanaście miesięcy istnienia „Solidarności". Sięgnął po metaforę spektaklu teatralnego, w którym główną rolę grał zdelegalizowany właśnie przez komunistów związek. Była to recenzja raczej słodko-gorzka. Z jednej strony nacechowana zachwytem – „młodym robotnikiem w kasku" i plakatami „Solidarności", które zdobiły „naszych ulic szarość". Z drugiej rozczarowaniem, bo – jak śpiewał Kelus – „Solidarność" nie była w pełni w jego typie i raził go jej język. Jednak kiedy została zniszczona, był przygnębiony: „I teraz szukam jej na mieście/ i tęsknie za nią jak idiota/ i choć surowo zabronione/ maluje imię jej po płotach…".
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Klub Gazety Wyborczej











