Bojkot rozgrywek FIFA, który UEFA ogłosiła, by zmusić Gianniego Infantino do rezygnacji z fotela szefa światowej organizacji, od początku był pomysłem złym i głupim. Europa nic na nim nie mogła zyskać. A gdy się wycofała, sprawiła wrażenie, że brak jej determinacji.

"UEFA powinna dostać czerwoną kartkę za symulowanie". "UEFA jawi się jako papierowy tygrys". "UEFA stchórzyła. To tylko zachęci Infantino i jego akolitów" – barwnych cytatów można z pewnością znaleźć więcej. Klasa komentująca, która z radością przyjęłaby zmianę na stanowisku szefa Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej, nie szczędzi krytyki działaczom z Europy, którzy po skoku na kasę, który chciał wykonać Gianni Infantino, zapowiadali bojkot wszystkich imprez organizowanych przez FIFA.

UEFA rezygnuje z bojkotu, FIFA się cieszy

Bojkot trwał, póki żadnej imprezy nie było. Wystarczyło jednak, że upływał termin zgłaszania drużyn na mistrzostwa świata kobiet U-20 (których gospodarzem jest Polska), a europejskie federacje jedna po drugiej ogłaszały, które zawodniczki będą je reprezentować na meczach w Łodzi, Bielsku-Białej, Sosnowcu i Katowicach. Zrobiła to też Anglia, która nie tak dawno ogłosiła, że całkowicie straciła zaufanie do Infantino i wycofuje swoje wcześniejsze poparcie dla Szwajcara.