Gdyby to był boks, Maja Chwalińska nie miałaby żadnych szans. W meczu z potężną Alycią Parks polska tenisistka przez jakiś czas wygrywała sprytem i przez jakiś czas wydawało się, że awansuje do ćwierćfinału turnieju WTA 500 w Monterrey. Ale, niestety, siła Amerykanki w końcu przeważyła. Porażka Chwalińskiej 6:3, 2:6, 2:6 oznacza, że w kolejnym meczu singlowym zobaczymy ją już na US Open.

Robert Prange/Getty Images

Maja Chwalińska jest 21. tenisistką światowego rankingu, a Alycia Parks zajmuje dopiero 89. miejsce. Polka grała w turnieju w Monterrey jako zawodniczka rozstawiona i w pierwszej rundzie miała wolny los, a Amerykanka musiała grać (i wygrała trzysetowy mecz z Petrą Marcinko). Teoretycznie to nasza zawodniczka była faworytką tego meczu. Ale sztuczna inteligencja, która dawała Chwalińskiej 62 proc. szans na zwycięstwo, chyba nie wzięła pod uwagę ogromnej różnicy między Polką, a jej przeciwniczką.

Zobacz wideo Rozbrajająca odpowiedź Chwalińskiej. To zapamięta z Roland Garros

Chwalińska ma 164 cm wzrostu, a Parks – aż 185 cm. To długo nie miało znaczenia. Aż przez całą pierwszą partię. Polka grała w niej mądrze taktycznie, a Amerykanka – wręcz fatalnie. W całym secie nasza tenisistka nie popełniła ani jednego niewymuszonego błędu, a jej przeciwniczka miała takich pomyłek aż 20!