Po burzliwym weekendzie pod Tatrami, podczas którego doszło do protestów Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt i pożaru ich auta, starosta tatrzański Andrzej Skupień złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

- Za nami pełen dramatów i emocji weekend na drodze do Morskiego Oka i w jednej z naszych miejscowości. Nie możemy pozostawać obojętni - mówił starosta na spotkaniu z dziennikarzami.

Chodzi o protesty Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt przeciwko wykorzystywaniu koni do transportu turystów do Morskiego Oka, które zorganizowano 18 lipca i 22 sierpnia, a także konferencji prasowej z 19 sierpnia.

"Tatry nie są górali" - krzyczęli na manifestacjach przedstawiciele DIOZ. Oskarżali ich o znęcanie się nad końmi, zmuszanie zwierząt do pracy ponad siły przez cały dzień czy zabieranie dodatkowych pasażerów na trasie. Zaznaczali, że dla górali liczą się tylko pieniądze, a nie zwierzęta. Zarzucali im alkoholizm, oraz żądali przeprowadzenia badań alkomatem. Dostało się również policji, która starała się zapobiec eskalacji podczas protestu. Została oskarżona o stronniczość, a starosta tatrzański o to, że zrobił sobie " własny folwark nad Morskim Okiem ."

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.