Sandra Mayer patrzyła, jak komornik eksmituje jej sąsiada na osiedlu Maltańskim w Poznaniu. Adwokat kazał jej wrócić do domu. - Żebym na to nie patrzyła - mówi. - Wiedział, że jestem następna.
Sandra oprowadza nas po domu zbudowanym przez dziadków 60 lat temu. Są tu trzy pokoje, kuchnia i łazienka. Nie ma progów. Rodzina usunęła je, gdy babcia zachorowała i zaczęła poruszać się na wózku. Nad drzwiami łączącymi dom z drewnianą werandą wisi mosiężny krzyż. – Poświęcony – mówi Sandra.
W przedpokoju stoi wiadro z farbą. Kilka tygodni wcześniej zaczęła odmalowywać ściany. Przerwała 5 sierpnia.
Tego dnia przed jej furtką stanął komornik. – Zapytałam, o co chodzi – mówi Sandra. – Odpowiedział, że za dwa tygodnie będę miała eksmisję.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







