Około stu polskich turystów spędziło ponad dobę na lotnisku w chorwackim Zadarze. Pasażerowie opóźnionego lotu Ryanaira do Wrocławia twierdzą, że przewoźnik nie zapewnił im noclegu, posiłków ani rzetelnych informacji. Wodę, bułki i jogurty dostarczył im dopiero polski konsulat.

Biuro Interwencji Turystycznej powstało specjalnie dla Was. Kłopoty w podróży? Hotel z pluskwami? Sympatyczni gospodarze? Opowiedzcie, co Was spotkało w czasie urlopu. Czekamy na listy o trudnych sprawach, ale też o praktykach, które warto pochwalić: wakacje@wyborcza.pl

- Lotnisko w Zadarze nie było przygotowane na taką sytuację. Uważamy, że zarówno przewoźnik, jak i władze lotniska powinny mieć odpowiednie procedury. Tymczasem przepływ informacji był tragiczny. Nigdzie nie można było się dodzwonić, a na miejscu nikt niczego nie wiedział - mówi Ewa, która razem ze stuosobową grupą turystów utknęła na lotnisku w Chorwacji na ponad 25 godzin.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

MATERIAŁ PROMOCYJNY