Bullock pochowała "miłość swojego życia". Tak wspomina zmagania z chorobą ukochanego. "Mroczny czas"
22 sierpnia 2026, 12:01
Po nieudanym małżeństwie i kilku nieformalnych związkach wydawało się, że Sandra Bullock w końcu znalazła miłość życia. Choć u boku Bryana Randalla planowała się zestarzeć, los miał dla nich inny plan. Podstępna choroba odebrała aktorce ukochanego, pogrążając ją w żałobie. Teraz w końcu znalazła w sobie siłę, by opowiedzieć, jak wyglądały ich ostatnie wspólne chwile.
Collin Xavier/Image Press Agency ABACA/Abaca/East News
Od debiutu w 1987 roku Sandra Bullock pozostaje jedną z największych gwiazd kina, a jej dorobek artystyczny jest naprawdę pokaźny. Wystąpiła w wielu komediach romantycznych, w tym w "Narzeczonym mimo woli" i "Totalnej magii". Na koncie ma też takie hity jak "Dom nad jeziorem", "Miss Agent" i "Niewybaczalne". Za rolę w "Wielkim Mike'u" dostała nawet Oscara, a drugą nominację do tej nagrody przyniosła jej "Grawitacja". Choć zawodowo odniosła olbrzymi sukces, w życiu prywatnym długo nie mogła zaznać szczęścia. Gdy w końcu wydawało się, że los się do niej uśmiechnął, stanęła przed wyzwaniem, z którym nie sposób było mierzyć się w samotności.










