Zajmujący 69. miejsce w światowym rankingu Hubert Hurkacz rozpoczął zmagania w turnieju rangi ATP 1000 w Cincinnati. Przed pięcioma laty pokonał tu Andy'ego Murraya, a w swoim ostatnim występie - w 2024 roku - dotarł do ćwierćfinału. Był jednak zmuszony do skreczowania w spotkaniu z Francesem Tiafoe.

Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej

Rywalem Polaka w I rundzie tegorocznych zmagań był szczęśliwy przegrany z kwalifikacji - Sho Shimabukuro (90. ATP), który skorzystał na wycofaniu Corentina Mouteta - to Francuz pierwotnie miał mierzyć się z Hurkaczem. Kibice mogą kojarzyć Japończyka z jego niedawnego meczu z Kamilem Majchrzakiem. W ćwierćfinale w Birmingham górą był Polak, który wygrał 7:6 (6), 6:3.

Hubert Hurkacz i jego atomowy serwis

Hurkacz rewelacyjnie rozpoczął spotkanie, gdyż już w gemie otwierającym rywalizację przełamał Japończyka. To znacząco przybliżyło go do wygranej w pierwszym secie. Polak świetnie serwował i Shimabukuro miał problemy, by znaleźć odpowiedzi. Tylko w tej partii Hurkacz zanotował aż sześć asów.