W piątek w kijowskiej rzymskokatolickiej konkatedrze św. Aleksandra odbyło się pożegnanie polskiego wolontariusza Marka Ruska-Wolskiego, który zginął w wyniku rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Korespondencja z Kijowa
Sama ceremonia chociaż skromna, odbyła się na najwyższym poziomie dyplomatycznym. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele ukraińskich władz, w tym szef ukraińskiego ministerstwa spraw zagranicznych.
Szef ambasady RP w Kijowie Piotr Łukasiewicz przypominając sylwetkę polskiego wolontariusza, podkreślił że był on bardziej znany w okolicach Charkowa i Sum, na terenach przyfrontowych, niż w Kijowie.
- Tam, gdzie rozgrywają się największe dramaty wojny, którą niesprawiedliwie i okrutnie wywołała Rosja i prowadzi ją przeciwko najsłabszym mieszkańcom Ukrainy: cywilom, ludziom starszym, dzieciom. Pan Marek ruszył im na pomoc, od początku tej wojny, przywożąc leki, jedzenie, uczestnicząc w ewakuacjach… Ostatnim razem, kiedy, przyjechał, Rosjanie go zabili. Towarzyszmy mu dzisiaj w ostatniej drodze do Polski, gdzie czeka na niego zrozpaczona matka, rodzina… – mówił w swoim przemówieniu chargé d'affaires RP w Ukrainie.












