Mimo ostrzeżeń meteorologicznych, jachty z młodzieżą przemierzały mazurskie jeziora. Policja przesłuchuje świadków i bada, czy doszło do zaniedbań, które naraziły uczestników rejsu na niebezpieczeństwo.
Czwartkowa burza, która przeszła przez Warmię i Mazury, była bardzo gwałtowna. Pisaliśmy w "Wyborczej", że w niektórych miejscach regionu spadł grad wielkości pięści i rolnicy ponieśli duże straty w wyniku tego gradobicia, a strażacy wyjeżdżali do setek interwencji, w tym do uszkodzonych budynków.
Ale do najbardziej dramatycznych wydarzeń doszło jednak na jeziorze Seksty, w powiecie piskim, a więc w sercu Mazur. Ratownicy dostali wezwanie, by pomóc żeglarzom. Pierwsze informacje mówiły, że chodzi o cztery łodzie, którymi płynęło 39 osób. Jedna z tych żaglówek zatonęła, pozostałe miały się przewrócić, ale utrzymały się na powierzchni. Dobra wiadomość była taka, że wszystkie osoby zostały bezpiecznie wyciągnięte z wody.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY, 18+










