Świetna passa Alexandry Eali trwa. Filipinka osiąga w ostatnich tygodniach najlepsze wyniki w swojej wciąż jeszcze dość krótkiej karierze. Podczas niedawnego Wimbledonu po raz pierwszy dotarła do 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju. Jej postawa w turnieju rangi WTA 500 również okazała się przełamująca wcześniejsze rekordy.
Zobacz wideo Robert Lewandowski zaskoczył Igę Świątek. "Nie zdawała sobie sprawy"
Filipinka bowiem do tej pory nie grała jeszcze w tak ważnym finale. Po drodze do meczu z Jessicą Pegulą pokonała rozstawioną z dwójką Elinę Switolinę oraz turniejową trójkę, Naomi Osakę - obie dosyć pewnie, w dwusetowych pojedynkach. O triumf w Waszyngtonie Eala zmierzyła się za to z rozstawioną w tym turnieju z pierwszym numerem Amerykanką.
Początek dla Peguli, a potem zadecydował deszcz
I tu już 21-latce tak łatwo nie było. Trzecia rakieta świata w pierwszym secie pokazała klasę. Już w piątym gemie Pegula przełamała rywalkę, jednak Eala odpowiedziała pięknym za nadobne i po chwili było 3:3. Końcówka tej partii należała jednak do wyżej notowanej tenisistki. Najpierw obroniła dwa break pointy, następnie wykorzystała okazję do przełamania rywalki, a seta zakończyła gemem bez straty punktu. Pegula wygrała 6:4 i była już w połowie drogi do triumfu.








