- Może dla kogoś takiego jak Iga to osiągnięcie jest niewielkie, ale dla mnie to znaczy wszystko - mówiła ze łzami w oczach Alexandra Eala tuż po zejściu z kortu. Filipinka sensacyjnie pokonała Igę Świątek 7:6(9), 6:2 i awansowała do IV rundy Wimbledonu. Wygraną zadedykowała wszystkim Filipińczykom. Chce też być inspiracją dla młodych tenisistek.

Iga Świątek po minimalnym falstarcie na Wimbledonie i trzysetowym starciu z Taylor Townsend bardzo pewnie rozprawiła się z Karoliną Pliskovą. W III rundzie wielkoszlemowego turnieju na polską tenisistkę czekała Alexandra Eala, która przed rokiem w Miami właśnie od starcia z Raszynianką rozpoczęła swoją drogę do czołówki rankingu WTA. Wiadome było, że w sobotnie popołudnie Filipinka tanio skóry nie sprzeda.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Niezwykle długi pierwszy set, a potem demolka. Świątek odpadła z Wimbledonu

Potwierdziła to zresztą w pierwszym, piekielnie długim secie. Ten trwał aż półtorej godziny, a do wyłonienia zwyciężczyni potrzebny był tie-break. W nim górą była Eala, która decydującego gema wygrała do dziewięciu punktów. Świątek nie grała dobrego meczu, ale i Filipinka nie robiła na korcie centralnym niczego wielkiego. Tym samym trzeba było liczyć na to, że w kolejnej odsłonie nasza tenisistka pozbiera się i odwróci losy spotkania.