Alexandra Eala, wyliczając sukcesy Igi Świątek, nagle się roześmiała. - Na korcie twardym też wygrała Wielkiego Szlema? - pyta Filipinka. 21-letnia tenisistka jest gotowa na to, że Polka będzie jej utrudniać życie w sobotnim meczu III rundy Wimbledonu, ale sama planuje robić dokładnie to samo.

Alexandra Eala ma dopiero 21 lat, ale już od ponad roku może pochwalić się statusem wielkiej gwiazdy w swojej ojczyźnie. A to dlatego, że pisze historię filipińskiego tenisa. W sobotę 32. rakieta świata mogłaby dopisać kolejny odcinek. O ile pokona Igę Świątek. Choć ona sama wyraźnie zaznacza, że chciałaby to zrobić przede wszystkim dla siebie.

Eala pogubiła się przy sukcesach Świątek. Obustronne utrudnianie

Eala z przytupem weszła do szerokiej światowej czołówki. Pierwszy, ogromny krok w tym kierunku zrobiła nieco ponad rok temu. Jako 140. tenisistka rankingu WTA w prestiżowym turnieju w Miami dotarła sensacyjnie aż do półfinału. Awans do niego zapewniła jej wygrana ze Świątek. Spotkanie to toczyło się na korcie twardym. Polka zrewanżowała się jej niespełna dwa miesiące później, w drugiej rundzie turnieju w Madrycie, czyli na ziemi. Teraz, w trzeciej rundzie Wimbledonu, zmierzą się po raz pierwszy na trawie.