Początek sierpnia rozpoczął się tragicznie w Tatrach. W rejonie Granatów po upadku zginął turysta. Także w sobotę, podczas wspinaczki na ścianie Mięguszowieckiego Szczytu, śmierć poniósł taternik. Tego samego dnia kolejny turysta nie przeżył wycieczki po słowackiej stronie gór.
Do pierwszego wypadku doszło w rejonie Skrajnej Sieczkowej Przełęczy. Turysta spadł ze szlaku w kierunku Doliny Buczynowej. - Najprawdopodobniej doszło do potknięcia lub poślizgnięcia, utraty równowagi i upadku z dużej wysokości – powiedział PAP ratownik dyżurny TOPR.
O zdarzeniu TOPR powiadomili przypadkowi świadkowie. Ratownicy dotarli na miejsce, jednak życia turysty nie udało się uratować. Ciało zostało przetransportowane na pokładzie śmigłowca TOPR do Zakopanego.
Do drugiego wypadku doszło podczas wspinaczki na ścianie Mięguszowieckiego Szczytu w rejonie Morskiego Oka. Ratowników o zdarzeniu powiadomił partner wspinaczkowy ofiary. - W czasie wspinaczki doszło do tragicznego wypadku. Na razie nie dotarły do nas szczegóły tego zdarzenia – przekazał ratownik dyżurny TOPR. Także i w tym przypadku ciało mężczyzny przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego.
Kilka dni temu do tragicznego zdarzenia doszło na popularnym wśród turystów szlaku prowadzącym na Rysy. 28 lipca u zagranicznego turysty doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Jak przekazał Kamil Suder, ratownik dyżurny TOPR, na miejscu obecni byli świadkowie zdarzenia, którzy od razu przystąpili do prowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Do akcji włączyli się następnie ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, którzy prowadzili zaawansowane zabiegi medyczne. Pomimo podjętych czynności ratunkowych, turysty nie udało się uratować. Ofiarę oraz towarzyszącego turyście partnera ewakuowano śmigłowcem do Zakopanego.








