We wtorek i środę dwie osoby zmarł pod Rysami, po zasłabnięciu. W sobotę podczas zejścia z Wysokiej zginął 21-letni polski taternik. Ratownicy przypominają, że w górach najtrudniej jest podjąć decyzję o odwrocie.
59-letni polski turysta zmarł w środę, 29 lipca, na szlaku prowadzącym na Rysy od słowackiej strony gór po nagłym zatrzymaniu krążenia. Mimo natychmiastowej reanimacji prowadzonej przez innych turystów oraz akcji słowackich ratowników górskich, jego życia nie udało się uratować. Dzień wcześniej w tej samej okolicy doszło do podobnej tragedii po polskiej stronie Rysów.
Jak informuje Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe we wtorek 28 lipca, zagraniczny turysta doznał nagłego zatrzymania krążenia pod Rysami (2499 m n.p.m.). Jeszcze przed przybyciem na miejsce ratowników, reanimację rozpoczęli obecni na miejscu inni turyści. Następnie przejęli ją ratownicy TOPR.
- Mimo zaawansowanych zabiegów medycznych prowadzonych przez ratowników, turysty nie udało się uratować - informuje Kamil Suder, ratownik dyżurny TOPR.
Ciało zmarłego, a także kolegę ofiary przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego.








