Dwa mecze, dwie porażki na starcie, żadnego gola - w Polsce zdziwienie miesza się z niepokojem, a dziennikarze zza oceanu łapią się za głowy. Czy transfer Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire to marketingowa katastrofa i sportowy falstart, czy brutalne zderzenie z realiami MLS?
Transfer Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire poruszył zarówno polskie, jak i amerykańskie środowisko piłkarskie. Jak dziennikarze specjalizujący się w piłce nożnej za oceanem oceniają ten ruch, sytuację w klubie oraz pozycję dyscypliny w Stanach Zjednoczonych?
Początki Lewandowskiego w Chicago
Dwa pierwsze mecze kapitana reprezentacji Polski w barwach Chicago Fire, zakończone porażkami z Interem Miami 2:3 i New York City 1:3 oraz brakiem bramek ze strony Polaka, wywołały falę niepokoju. Przynajmniej w naszym kraju, bo amerykańscy rozmówcy traktują Lewandowskiego zupełnie inaczej. Z naszej perspektywy - w bardzo zaskakujący sposób.
Ben Wright z portalu Soccer America uważa, że Lewandowski radzi sobie dobrze, jak na trudne realia MLS. - Myślę, że miał jak dotąd udany początek. Nasza liga słynie z tego, że jest trudna do zaadaptowania się, a pogoda, fizyczność i podróże komplikują wszystko i stanowią niedoceniane czynniki. Lewandowski to oczywiście jeden z najlepszych napastników ostatniej generacji i nigdy nie obawiałem się, że odniesie sukces w MLS, ale w swoich pierwszych dwóch meczach wyglądał naprawdę lepiej niż mogliśmy sądzić. Myślę, że szybko się zaadaptuje, zwłaszcza w drużynie z Chicago, która będzie stwarzać więcej sytuacji dla swojej "dziewiątki".






