Myślisz, że tu nie ma szpiegów? Są wszędzie - mówi Andriej. Mieszka w Polsce od 2022 r., ale na każdą demonstrację chodzi z zakrytą twarzą. Bo jedno zdjęcie wystarczy, by reżim uderzył w jego rodzinę. Wkrótce minie 6 lat od wybuchu wielkich powyborczych protestów na Białorusi, brutalnie stłumionych przez Łukaszenkę.

Warszawa, Plac Trzech Krzyży, 28 marca 2026 roku. Do zaparkowanej przy kościele czarnej limuzyny z przyciemnionymi szybami podchodzi wysoki, barczysty mężczyzna. Otwiera tylne drzwi. Z auta wychodzi kobieta w białym płaszczu i czerwonym golfie. Na jej widok blisko 500 osobowy tłum z biało-czerwono-białymi flagami wiwatuje.

Zanim Swietłana Ciechanouska, liderka białoruskiej opozycji, przywita ze sceny rodaków patrzy chwilę na zgromadzonych. Ale widzi twarze tylko części z nich. Większość osób, które przyszły świętować Dzień Wolności Białorusi ma na twarzy maskę Guya Fawkesa, maskę biało-czerwono-białą jak flaga niepodległej Białorusi lub kominiarkę. Gdy widzą obiektyw aparatu, odwracają głowę.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.