Andrzej Poczobut: Powoli przyzwyczajam się, że jestem wolny
Nagrodę specjalną 'Gazety Wyborczej' z rąk Adama Michnika otrzymał Andrzej Poczobut - dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, od 20 lat korespondent 'Gazety Wyborczej' w Grodnie. Wielokrotnie represjonowany przez reżim Aleksandra Łukaszenki, w 2021 roku został zatrzymany i skazany na 8 lat w kolonii karnej. Po 1860 dniach, pod koniec kwietnia, został uwolniony w ramach wymiany więźniów między Polską a Białorusią. - Ja już mówiłem: bohaterem się nie czuję. Wśród Polaków ani ja najlepszy, ani ani najtwardszy, ani najmądrzejszy. Wśród Polaków ja się czuję w szarym tłumie. Ale faktem jest, że mnie nie złamali - przyznał sam Andrzej Poczobut, zbierając długie oklaski. - I może to jest przyczyna, dlaczego tak się boją polskiego ducha - dodał. Wspominał swoje początki w dziennikarstwie, pierwszą wizytę w 'Gazecie Wyborczej', do której przyjechał w trakcie warsztatów. - Los sprawił, że pracowałem w państwie totalitarnym. Historia ograniczania wolności słowa stała się częścią mojej biografii niestety - dodał. Mówił o pracy dziennikarza, której sukces coraz częściej mierzy się 'klikalnością', w której liczy się wyrazistość, a którą on sam wciąż utożsamia z odpowiedzialnością. ? My, dziennikarze, musimy opisywać rzeczywistość. I musimy pamiętać, że ma ona nie tylko dwa kolory: biel albo czerń. Dla nas wszystkich to jest duże wyzwanie.
Nagrodę specjalną 'Gazety Wyborczej' z rąk Adama Michnika otrzymał Andrzej Poczobut - dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, od 20 lat korespondent 'Gazety Wyborczej' w Grodnie. Wielokrotnie represjonowany przez reżim Aleksandra Łukaszenki, w 2021 roku został zatrzymany i skazany na 8 lat w kolonii karnej. Po 1860 dniach, pod koniec kwietnia, został uwolniony w ramach wymiany więźniów między Polską a Białorusią.
- Ja już mówiłem: bohaterem się nie czuję. Wśród Polaków ani ja najlepszy, ani ani najtwardszy, ani najmądrzejszy. Wśród Polaków ja się czuję w szarym tłumie. Ale faktem jest, że mnie nie złamali
- przyznał sam Andrzej Poczobut, zbierając długie oklaski. - I może to jest przyczyna, dlaczego tak się boją polskiego ducha - dodał.
Wspominał swoje początki w dziennikarstwie, pierwszą wizytę w 'Gazecie Wyborczej', do której przyjechał w trakcie warsztatów. - Los sprawił, że pracowałem w państwie totalitarnym. Historia ograniczania wolności słowa stała się częścią mojej biografii niestety - dodał. Mówił o pracy dziennikarza, której sukces coraz częściej mierzy się 'klikalnością', w której liczy się wyrazistość, a którą on sam wciąż utożsamia z odpowiedzialnością. ? My, dziennikarze, musimy opisywać rzeczywistość. I musimy pamiętać, że ma ona nie tylko dwa kolory: biel albo czerń. Dla nas wszystkich to jest duże wyzwanie.