Rosyjska uzbrojona rakieta spadła na pole we wsi Tarnawa-Kolonia, ale na szczęście nikt nie zginął. Gdyby leciała dalej, w głąb kraju, zostałaby zestrzelona - zapewniają przedstawiciele wojska.
Rząd i wojsko na razie nie rozstrzygają, czy uzbrojona rosyjska rakieta Ch-101 wleciała w polską przestrzeń powietrzną w wyniku awarii, czy była to celowa prowokacja. Szef MSZ Radosław Sikorski oraz wiceminister obrony Cezary Tomczyk, podkreślają, że badane są obie hipotezy.
Na to, że mogło dojść do awarii lub błędu systemu, wskazują dwa czynniki. Pocisk mógł zostać uszkodzony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą, co w efekcie doprowadziło do niekontrolowanej zmiany zaprogramowanego kursu. Inną, realną hipotezą jest samoistna usterka techniczna rakiety Ch-101. Awaria wewnętrznych systemów naprowadzania lub zakłócenia sygnału radioelektronicznego mogła sprawić, że pocisk "pogubił się" i poleciał na zachód, zamiast uderzyć w cel w Ukrainie.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium











