Eksplozja rosyjskiej rakiety na Lubelszczyźnie pokazała, że nawet w tak kluczowej sprawie jak bezpieczeństwo nas wszystkich, zgody politycznej nie będzie.
Nie ma już wątpliwości, że niedaleko miejscowości Tarnawa-Kolonia wybuchł rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Przenosił 400 kg materiałów wybuchowych. Widziałem wiele razy podobne kratery po wybuchach – jakieś 10 m średnicy i 5 m głębokości – w Ukrainie, atakowanej prawie każdego dnia dziesiątkami rakiet balistycznych, w tym Ch-101. Siła wybuchu jest ogromna.
Akurat tej czwartkowej nocy putinowska Rosja przeprowadziła kolejny duży atak na Ukrainę. Pocisk Ch-101 mógł „zabłądzić" i wlecieć w naszą przestrzeń przypadkowo. Mógł ulec awarii i polecieć nad Polskę zamiast na cel w okolicach Lwowa czy Iwano-Frankowska. Ale mogła to być równie dobrze zaplanowana prowokacja, bo Rosjanie już wcześniej ten manewr stosowali. Wystarczy wspomnieć wrzesień 2025 r., gdy w naszej przestrzeni powietrznej znalazło się aż 20 dronów - wabików Gerbera. Wtedy bez uzbrojenia.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.











