Czy można wygrać pierwsze spotkanie dwumeczu trzema bramkami, a i tak odpaść? Tak, co zaprezentował w el. LM Lech Poznań. Aarhus potrzebowało jednak dogrywki i rzutów karnych. W Lidze Konferencji natomiast Dinamo Tbilisi roztrwoniło taką przewagę w podstawowym czasie gry. Po wygranej 3:0 u siebie, Gruzini przegrali z Żalgirisem Wilno aż 2:7, tracąc 4 bramki w ostatnich 20 minutach.
Screenshot YouTube FK Zalgiris Vilnius https://www.youtube.com/watch?v=Jz61QdKwaMs
Kibice Dinama Tbilisi mogli odczuwać pełen spokój przed rewanżowym spotkaniem II rundy eliminacji Ligi Konferencji. W końcu ich ulubieńcy pokonali na własnym stadionie Żalgiris Wilno 3:0. Gruzini wszystkie bramki strzelili w pierwsze pół godziny meczu. Wyjazd na Litwę wydawał się więc jedynie formalnością.
Zobacz wideo Argentyna: rozruchy po porażce w finale MŚ. Kibice żegnają Messiego
Po raz kolejny jednak potwierdziło się, że żadna przewaga po pierwszej części dwumeczu nie jest wystarczająca, by móc zlekceważyć rywala. Boleśnie przekonał się o tym Lech Poznań, który po wyjazdowej wygranej 4:1 nad Aarhus, przegrał trzema bramkami z Duńczykami przed własną publicznością, a następnie słabiej wykonywał rzuty karne.






