Lech Poznań dokonał historycznej kompromitacji i odpadł z kwalifikacji do Ligi Mistrzów, choć w pierwszym meczu z Aarhus wygrał 4:1. Poznaniacy takim samym wynikiem przegrali mecz domowy i ostatecznie odpadli po rzutach karnych. "Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla Frederiksena" - uważa Bartłomiej Kalinkowski.

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Ależ to była katastrofa! Lech Poznań wygrał na wyjeździe w Danii 4:1 i wydawało się, że niemożliwe jest zmarnowanie takiej przewagi. A jednak. Aarhus zagrało świetnie, Lech żenująco słabo i ostatecznie to Duńczycy mogli cieszyć się z awansu do III fazy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów. Poznaniacy po 90 minutach przegrywali 0:3. W 95. minucie bramkę dającą nadzieję strzelił Filip Jagiełło, ale ostatecznie mistrzowie Polski stracili jeszcze jedną bramkę i przegrali po rzutach karnych. To był wstyd.

Zobacz wideo Anastazja Kuś: Mam nadzieję, że nawiążę rywalizację z Amerykankami

Ekspert przejechał się po Frederiksenie