Lech Poznań był w znakomitej sytuacji przed rewanżem z Aarhus GF. "Kolejorz" wygrał w Danii 4:1. Dało się znaleźć mankamenty w grze mistrza Polski, ale wynik był na tyle świetny, iż trudno było uwierzyć w to, że podopiecznych Nielsa Frederiksena może spotkać coś złego w drugiej potyczce. Rzeczywistość okazała się brutalna dla piłkarzy, działaczy i fanów Lecha.

Zobacz wideo Zmarnowane zgrupowanie. Najgorsze za kadencji Jana Urbana

Tak Duńczycy komentuję kompromitację Lecha. "Absolutne szaleństwo"

Po 90 minutach rewanżu wszyscy przecierali oczy ze zdumienia. Lech przegrywał z mistrzem Danii 0:3, co dawało oczywiście dogrywkę. W niej do siatki trafił Filip Jagiełło i wydawało się, że uspokoił sytuację. Niedługo jednak goście zanotowali kolejną bramkę. Do końca dogrywki wynik się już nie zmienił, co oznaczało rzuty karne. W nich lepiej zaprezentowali się gracze Aarhus GF, wygrywając 4:3.

Lech snuł marzenie o grze w fazie ligowej Ligi Mistrzów, a tymczasem już 29 lipca piłkarze wiedzą, że w nadchodzącej edycji Champions League nie wystąpią. Zawodnicy z Aarhus odbierają natomiast słowa uznania ze strony duńskich mediów. Dziennikarze wprost piszą o cudzie.