Lech Poznań przeżył w środowy wieczór 29 lipca jedną z największych traum w historii całego klubu. Aarhus GF odrobiło trzybramkową stratę z pierwszego meczu (4:1 p.d.), wygrało w karnych 4:3 i wyrzuciło mistrzów Polski już w II rundzie el. Ligi Mistrzów. Coś, co wydawało się niemożliwe, okazało się jednak możliwe. Dawid Dobrasz z portalu Meczyki opowiedział o smutnych scenach spod szatni Lecha po meczu.
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl
W sporcie niczego nie można brać za pewnik, a najważniejszą gardą jest garda z pokory. Fani Lecha Poznań mieli jednak pełne prawo myśleć już o III rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Mistrz Polski nie miał bowiem prawa rozpuścić trzybramkowej przewagi, jaką zdobył w pierwszym starciu z duńskim Aarhus. Gdy wygrywasz 4:1 na wyjeździe, po prostu nie możesz w rewanżu przed własną publicznością dopuścić choćby do dogrywki. Niestety futbol udzielił nam wszystkim brutalnej lekcji, że niemożliwe nie istnieje.
Zobacz wideo Anastazja Kuś: Mam nadzieję, że nawiążę rywalizację z Amerykankami
120 minut koszmaru z przegranymi karnymi na szczycie






