Dramat. Kompromitacja. Koszmar całej polskiej piłki. Lech Poznań na własnym boisku roztrwonił trzybramkową przewagę przywiezioną z Danii, a jak w dogrywce wrócił na prowadzenie w dwumeczu, to również to zepsuł. Skończyło się na rzutach karnych. Wygranych przez Aarhus GF. Duńczycy wygrali po dogrywce 4:1, a w karnych 4:3 i to oni zagrają w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Nieczęsto zdarza się, że polski klub po pierwszym starciu w dwumeczu w europejskich pucharach ma aż trzy bramki przewagi. Zwłaszcza gdy było to starcie wyjazdowe. Lech Poznań pokazał jednak, iż jest to możliwe. Mistrzowie Polski rozbili na duńskiej ziemi Aarhus GF 4:1 i znaleźli się jedną nogą w III rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Do przełożenia drugiej też już wiele nie brakowało. Wystarczyło dopilnować, by na własnym boisku "Kolejorzowi" nie przytrafił się jakiś totalny kataklizm.

Zobacz wideo Anastazja Kuś: Mam nadzieję, że nawiążę rywalizację z Amerykankami

Najpierw VAR, potem fatalne bronienie. Słaba pierwsza połowa Lecha