Jak czuje się dziecko kryjące się na najwyższym piętrze, podglądające przez barierki napad na swój dom? Krzysztof Gil wychodzi od własnych doświadczeń, ale opowiada o nas.

"Północ na osiedlu" w pierwszej chwili można wziąć za abstrakcyjną rzeźbę. Ustawiona pośrodku sali ażurowa konstrukcja wygina się na boki, faluje, zakręca jak skomplikowana wycinanka. Jej kształt nabiera sensu dopiero w postaci cieni rzucanych przez otaczające ją reflektory: na ścianach Zachęty odbijają się klatki schodowe wykrzywione jak scenografia ekspresjonistycznych filmów.

Podobnie jak tamte filmy budzi niepokój. Narasta on wraz ze zbliżaniem się do pracy. Światło ustawiono tak, że zwielokrotniony cień widza sięga sufitu. Ogromne ciemne sylwetki przemykają po sali, znikając na chwilę, by za moment powrócić na kolejnej ścianie. Artysta Krzysztof Gil w "Północy na osiedlu" sięgnął do własnych doświadczeń: miał dziesięć lat, gdy na jego dom napadli skinheadzi.

skrót wydarzeń dnia

kalendarium