Małgorzata Rakowska twierdzi, że ze specjalnych przywilejów kolejkowych w POSUM korzystały osoby pełniące ważne funkcje w miejskich spółkach. Miasto wskazuje na bliskie relacje byłej rejestratorki ze środowiskiem, które jest przeciwne prezydentowi Poznania.
- Szczerze mówiąc, liczyłam, że inne recepcjonistki, które też były wściekłe na dopisywanie poza kolejką, poprą mnie, ale teraz, zapewne po rozmowie z dyrekcją, tak się wystraszyły, że nawet butów, które zostawiłam w POSUM, nie chcą mi podrzucić - opowiada Małgorzata Rakowska
Z byłą recepcjonistką Poznańskiego Ośrodka Specjalistycznych Usług Medycznych spotykam się w kancelarii jej pełnomocnika, Marcina Czachora. Kobieta twierdzi, że przez rok pracy przynajmniej pięć razy była świadkiem sytuacji, kiedy rejestratorki były proszone o zapisanie do lekarza poza kolejką osób pełniących ważne funkcje w organach spółek miejskich. - Te sytuacje dotyczyły również mnie. Wśród uprzywilejowanych pacjentów były osoby związane z takimi spółkami, jak Poznańskie Inwestycje Miejskie, Termy Maltańskie, czy Aquanet - wymienia rejestratorka. Według niej taki status miała też osoba z rodziny jednego z wiceprezydentów. I ksiądz z kurii.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.






