Sąd apelacyjny rozpatrzył odwołanie, jakie złożył były opozycjonista z czasów PRL Edward Nowak. W pierwszej instancji sąd oddalił jego protest w sprawie ważności referendum odwołującego prezydenta Aleksandra Miszalskiego.
- Czuję się obrońcą demokracji, a wolne wybory są jej najważniejszym aktem. Zależy mi też na Krakowie. Nie chcę, by władzę przejęli w nim ludzie, którzy posługują się takimi metodami. Minimalna nadwyżka frekwencyjna, która zdecydowała o tym, że referendum okazało się ważne, została wygenerowana z naruszeniem ciszy wyborczej - przekonywał Edward Nowak, składając w połowie czerwca do sądu protest w sprawie referendum w Krakowie.
Głosowanie dotyczyło odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego i odbyło się 24 maja. Wzięło w nim udział ok. 29,9 proc. uprawnionych osób, a więc więcej niż wymagany próg. To spowodowało, że referendum było ważne i odwołano prezydenta Krakowa. Nadwyżka wyniosła dokładnie 17 673 głosów. Frekwencja okazała się więc niezwykle ważna dla wyników głosowania.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.






