Spadek formy Igi Świątek to tylko połowa prawdy o obecnych problemach naszej tenisistki. Drugą jest olbrzymi postęp jej rywalek. Marta Kostiuk, Mirra Andriejewa, Karolina Muchova czy Linda Noskova weszły na życiowy poziom, a nadchodzi kolejna młoda fala. - Świat ruszył do przodu - przyznaje Mariusz Fyrstenberg, były wybitny deblista.

Iga Świątek przeżywa najsłabszy okres w swojej karierze. W tym roku nie wygrała jeszcze ani jednego turnieju, zaliczyła półfinał tylko raz - w Rzymie. W Wielkim Szlemie najdalej zaszła na początku sezonu w Australian Open, gdy dotarła do ćwierćfinału. Cztery mecze z rzędu wygrała tylko dwa razy: w Melbourne oraz w stolicy Włoch.

Świątek ma problemy z serwisem, forhendem, brakuje jej stabilizacji w grze, nie wygląda na korcie pewnie na poziomie mentalnym. Ale z drugiej strony rozmawiałem ostatnio z Mariuszem Fyrstenbergiem, byłym wybitnym deblistą, który zauważył słusznie, że nie można wszystkiego sprowadzać tylko do spadku formy naszej tenisistki.

Kto zaliczył największy postęp?

Fyrstenberg mówi tak: - Świat ruszył do przodu. Inne zawodniczki też lepiej grają. Przykładowo Marta Kostiuk zaczęła świetnie się prezentować. Jest więcej zawodniczek, które są niezwykle groźne. Nie do końca wiadomo, kto wygra szlema. Nie ma dziś dominatorki.