Już samo to, że Robert Lewandowski wybrał Chicago Fire, mocno rozczarowało polskich kibiców. A gdy jeszcze dwa pierwsze mecze zakończył bez gola, to już mamy frustrację. Tymczasem nie dzieje się przecież nic zaskakującego i nic, czego nie moglibyśmy się spodziewać.
Wystarczyły dwa mecze, a już nie brak opinii, że Chicago Fire podjęło bardzo złą decyzję zatrudniając Robert Lewandowskiego. To samo w drugą stronę - słychać głosy, że kapitan reprezentacji Polski powinien jednak poszukać sobie lepszej drużyny niż amerykański średniak. Oczywiście wygłaszanie takich opinii nie ma większego sensu po tak krótkim czasie.
W Barcelonie było to samo
Czego się zresztą spodziewaliśmy? Że Lewandowski wyjdzie na boisko i będzie ładował gola za golem? Ostatnie pół roku w wykonaniu Polaka raczej nie nastrajało do takiego optymizmu. Cóż w tym dziwnego, że prawie 38-letni zawodnik staje się powoli cieniem samego siebie sprzed roku czy dwóch?
Lewandowski bardzo długo oszukiwał swój PESEL. Można powiedzieć, że był fenomenem na skalę światową, gdy w mocno już zaawansowanym jak na piłkarza wieku, wciąż należał do najbardziej bramkostrzelnych napastników w La Liga. Chyba za bardzo przyzwyczailiśmy się, że przez lata dokonywał rzeczy, które przy takiej liczbie wiosen wydawały się nieziemskie, że teraz tak go surowo oceniamy.






