Ola Długołęcka: Skąd wzięłaś pomysł na książkę o powojennej Łodzi? Znana jesteś przecież przede wszystkim z pisania o konkretnych osobach, i to o kobietach.

Małgorzata Czyńska: Tak, moją domeną są "herstorie", portrety kobiet, przede wszystkim artystek: rzeźbiarki Katarzyny Kobro, malarki Tamary Łempickiej, poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, rysowniczki Mai Berezowskiej, metaloplastyczki Julii Keilowej, które cieszą się zainteresowaniem czytelniczek, ale także prasy kobiecej.

Przy "Pisz do mnie na Łódź. Życie kulturalne i towarzyskie w tymczasowej stolicy" wydarzyło się coś zaskakującego. Zastanawiałam się, czy tą tematyką, tak dla mnie nietypową, nie strzelam sobie w kolano.

Po publikacji okazało się, że jeśli chodzi o media, to książka wzbudziła zainteresowanie przede wszystkim mężczyzn - dziennikarzy i historyków. Jesteś pierwszą kobietą dziennikarką z prasy lifestylowej, która ze mną rozmawia o tej książce.

Zobacz wideo To nie science-fiction, to design z Łodzi