Chcecie chichotać na leżaku czy kocyku? Pomoże wam polska pisarka. A dokładniej jej wczesne książki, bo są najlepsze w jej dorobku.
Były upalne wakacje gdzieś pod koniec podstawówki. W kuchni grało "Lato z Radiem", w którym usłyszałam niepodrabialną Barbarę Krafftównę dramatycznym tonem czytającą słowa "Wszystko przez moje wymię".
Osłupiałam. Zaczęłam słuchać uważnie. Co tu się wydarza, dlaczego ktoś miałby jeść krowie wymię, kim jest Joanna i dlaczego z rodziną miota się po Polsce? Następnego dnia czyhałam na ciąg dalszy i tytuł tej historii. Były to "Boczne drogi" Joanny Chmielewskiej.
Nie zamierzałam czekać na kolejny odcinek – pobiegłam do osiedlowej biblioteki i na kilka godzin przepadłam między Warszawą, Sopotem, Kołobrzegiem, Cieszynem i Górami Stołowymi pod czechosłowacką granicą. Od tego momentu każde wakacje stały się wakacjami z Joanną Chmielewską. Przeczytałam wszystko, co napisała, nawet siedem tomów jej autobiografii, choć te już raczej z rozpędu.
kalendarium






