Antoni Macierewicz został oskarżony za pomówienie. Poseł PiS nazwał szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Jarosława Stróżyka i jego zastępców agentami rosyjskimi oraz zarzucił im współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi.

O skierowaniu przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia oskarżenia poinformował rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie prokurator Mateusz Martyniuk. Wypowiedź Antoniego Macierewicza padła w Sejmie 11 września zeszłego roku podczas debaty nad informacją wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza na temat naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. W nocy z 9 na 10 września w polską przestrzeń powietrzną wtargnęło około 20 bezzałogowców. Ich szczątki znaleziono w woj. lubelskim, świętokrzyskim, mazowieckim, łódzkim i warmińsko-mazurskim.

Zgodnie z zapisem sejmowego stenogramu poseł PiS mówił wtedy: "To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. (...)". Zdanie to nie zostało dokończone, gdyż - jak zaznaczono w adnotacji w stenogramie - wywołało ono "poruszenie na sali".