Jeden z najwybitniejszych uczestników konspiracji płk. Henning von Trescow tak mówił do najbliższych współpracowników: "Ufam, że Bóg, który kiedyś przyrzekł Abrahamowi ocalić Sodomę, jeśli znajdzie się w niej choć jeden sprawiedliwy, nie zniszczy Niemiec przez wzgląd na nas"
20 lipca 1944 pułkownik hrabia Claus von Stauffenberg dokonał w Kwaterze Głównej Wehrmachtu w tzw. Wilczym Szańcu (Wolfschanze) koło Kętrzyna (wówczas Rastenburg) zamachu na Adolfa Hitlera. Zamach polegał na podłożeniu bomby pod stołem, przy którym odbywała się narada, w której Hitler uczestniczył. Zamach był od dawna przygotowywany, a zabicie Hitlera było warunkiem przeprowadzenia zamachu stanu, obalenia narodowosocjalistycznej dyktatury, zakończenia wojny i przywrócenia demokracji.
Istotnym, być może decydującym motywem o podjęciu działań przeciwko Hitlerowi było dążenie do ocalenia honoru i dobrego imienia Niemiec, doszczętnie skompromitowanych przez zbrodnie hitlerowskiego reżimu. Spiskowcy chcieli własnym przykładem wykazać, że istnieją także inne Niemcy, że Niemcy to nie tylko Hitler i jego odrażający zbrodniczy reżim. To w ich imieniu Claus von Stauffenberg, stojący po upadku akcji przed plutonem egzekucyjnym na dziedzińcu ministerstwa wojny przy Bendlerstrasse w Berlinie, krzyknął "Es lebe unser heiliges Deutschland" ("niech żyją nasze święte Niemcy"). W tym miejscu stoi dziś jego pomnik, przed którym miałem zaszczyt w rocznicę zamachu składać w imieniu Sejmu RP biało-czerwone kwiaty.











