Pierwszą część felietonu Weroniki Rosati przeczytasz TUTAJ. Musiałam lecieć z powrotem zaraz po Nowym Roku i być dostępna na planie od początku stycznia. Po przymiarkach, podpisaniu kontraktu i odebraniu w końcu mojej karty członkowskiej związku SAG, poproszono mnie o przyjście i przywitanie się ze wszystkimi na planie. Pamiętam te chwile bardzo dobrze. To był dzień, w którym Dustin Hoffman kręcił swoje sceny z Dennisem Fariną. Reżyser Phillip Noyce zaprosił mnie, bym usiadła obok niego w strefie produkcyjnej, a Dustin ciągle podbiegał i pytał Phillipa, co sądzi o poszczególnych dublach. Był pełen pomysłów. Myślę, że Phillip chciał już przejść do kolejnej sceny, gdy nagle Dustin odwrócił się do mnie i zapytał, co ja myślę. A ja w odpowiedzi zacytowałam mu słynną kwestię, którą Lawrence Olivier powiedział do niego na planie "Maratończyka": A nie łatwiej byłoby to po prostu zagrać, mój chłopcze? Mój Boże, bardzo mu się to spodobało i zaczął się strasznie śmiać.
Zobacz wideo Polki podbijają Hollywood?
Na początku miałam podpisany kontrakt tylko na jeden odcinek. Po nakręceniu moich scen dostałam telefon z biura scenarzysty, Davida Milcha, z pytaniem, czy mogłabym się z nim spotkać jeszcze tego samego dnia. Akurat miałam odebrać mamę z lotniska, więc powiedziałam: Właśnie jadę po mamę. A oni na to: To przyjedźcie razem. Wzięłam więc mamę z lotniska i powiedziałam jej, że musimy iść na obiad ze scenarzystą. David Milch nie mógł być bardziej uprzejmy dla mojej mamy, zamawiając dla niej naprawdę najlepsze dania. Powiedział mi, jak bardzo podobało mu się to, co zrobiłam w pierwszym odcinku i oznajmił, że chciałby wprowadzić moją postać do kolejnych epizodów - i co ja na to? To znaczy, co JA na to?! Tak, OK, daj mi pomyśleć... Byłam taka szczęśliwa! Kręciliśmy ten serial do czerwca i wszystkie moje wspomnienia z planu są niezwykle żywe. Mann chciał, żebym nauczyła się pracy krupierki, bo taka była moja postać, więc wysłano mnie na lekcje rozdawania kart do prawdziwych kasyn pod okiem profesjonalistów, co czyniło to doświadczenie jeszcze bardziej wyjątkowym. Nasz serial miał premierę w Chinese Theatre w Hollywood - miejscu, w którym premierę miało między innymi "Przeminęło z wiatrem". Pamiętam, że musiałam przylecieć prosto z planu filmu "Iceman", który w końcu doszedł do skutku, a z kolei na plan "Icemana" przyleciałam prosto z planu jednego z najważniejszych filmów w mojej karierze - "Obławy".







