Bardzo żywo pamiętam tamten dzień, 7 września 2020 roku. To jeden z tych dni, które przechowuje się w pamięci jako coś niezwykle cennego - dzień tak pełen skrajnych emocji, że wiesz, iż będziesz go pielęgnować już na zawsze. Międzynarodowy film, w którym grałam jedną z wiodących ról, znalazł się w konkursie głównym jednego z najbardziej prestiżowych festiwali filmowych na świecie, a działo się to w kraju, z którym łączyły mnie więzy rodzinne, w otoczeniu moich najbliższych. To był dzień premiery filmu "Śniegu już nigdy nie będzie" Małgorzaty Szumowskiej i Macieja Englerta i tamtego wieczoru poczułam, że te wszystkie lata wzlotów i upadków, lata marzeń, walki, odrzucenia i lata wytrwałej pracy wreszcie przyniosły sukces. Zawsze podchodziłam do życia bardzo emocjonalnie i bynajmniej nie chodzi tu o chimeryczność czy uleganie nastrojom. Po prostu dla mnie emocje są istotą mojego zawodu.
Zobacz wideo Weronika Rosati o wychowywaniu córki Elizabeth
Tak, uważam, że pokaz filmu "Śniegu już nigdy nie będzie" na Festiwalu Filmowym w Wenecji, w którym zagrałam w zasadzie dwie role u boku wspaniałej obsady, był jednym z najważniejszych momentów w mojej zawodowej karierze. Żałuję jedynie, że premiera przypadła na rok pandemii i nie mogliśmy promować tego wspaniałego filmu tak, jak na to zasługiwał - a szkoda, bo wierzę, że moglibyśmy osiągnąć z nim znacznie więcej. To był także jeden z tych momentów, kiedy poczułam, że w końcu dostałam rolę w projekcie, w którym nie będę musiała po raz kolejny udowadniać swojej wartości. Cóż, to akurat nie do końca okazało się prawdą.







