Jak słyszę takie pobłażliwe słowa, powstrzymuję się, żeby nie odpowiedzieć: "A weź spieprzaj, ja nie chcę być żadną ikoną".

Andrzej Grabowski: Nie rozumiem ludzi, którzy potrafią leżeć na plaży przez dwa tygodnie i nic nie robić. Dla mnie to strata czasu. Kiedy mam wolne, zaczynam się męczyć. Nagle wszystko mnie boli. Zastanawiam się, czy to już coś poważnego. Czy przypadkiem nie jestem chory. A im starszy jestem, tym łatwiej o takie diagnozy.

Jak pracuję, nie mam czasu o tym myśleć.

Teraz kręcę film – stąd mój wygląd, ta broda i wszystko – w którym gram główną rolę i mam dwadzieścia kilka dni zdjęciowych. Zastanawiałem się, czy w ogóle dam radę fizycznie. Dwanaście godzin dziennie na planie. A potem się okazało, że właśnie wtedy czuję się najlepiej. Zaraz mam urlop, jadę na dziesięć dni do Hiszpanii i już się zastanawiam, co ja tam będę robił. Chyba wezmę książkę. Bo inaczej po trzech dniach zacznę szukać sobie jakiejś roboty.

skrót wydarzeń czwartku