W snach Wasyłyny wraca jeden koszmar: jest pasażerką, samochód się rozbija. Traci drugą rękę. Budzi się przerażona. - Mam jedną rękę i boję się ją stracić - tłumaczy.
Przed spotkaniem patrzę na zdjęcia sprzed ponad roku. Młoda dziewczyna ma zabandażowane dwa palce prawej ręki. Trzyma się za głowę. Jej duże oczy są puste, patrzą w bliżej nieokreślony punkt. Lewej ręki nie ma. Straciła ją miesiąc wcześniej.
Wchodzę na rozmowę. Wasyłyna wstaje, uśmiecha się i podaje mi prawą dłoń na powitanie. Największą zmianę widać w jej oczach. Są pełne energii. Wzdłuż ciała, na razie bezwładnie, zwisa czarna, bioniczna proteza lewej ręki.
O wypadku stara się myśleć jak najrzadziej. Wspomnienie wraca samo. Nie tylko w snach.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.








