Nie rozmawiał z moimi oczami, nie odważył się na to - do "psycholożki od włosów" z problemem łysienia przychodzą starzy, młodzi, a nawet bardzo młodzi, szesnastolatkowie.
Zaraz po wygranych przez Nawrockiego wyborach siedziałem w garderobie, wszedł pewien znany mężczyzna, usiadł przed lustrem i zaczął z troską przeczesywać sobie dłonią włosy.
– Nie, no ja przez tego Nawrockiego, znów wyłysieję! – wyrzucił w końcu ze złością. – Lata pracy u trychologa, wszystko na marne!
Spojrzałem w swoje zdumione, łyse odbicie w lustrze. Pierwszy raz widziałem, żeby mężczyzna tak martwił się o włosy. No i kto to u licha jest ten „trycholog"?
Zacząłem się rozpytywać i się okazało, że współcześni mężczyźni rzeczywiście bardzo martwią się o włosy, dużo robią, żeby je mieć, a pomaga im w tym właśnie trycholog. No, ale w sumie czemu tak to się porobiło? Przecież jeszcze niedawno się uważało, że to jest normalne, że mężczyzna w pewnym wieku łysieje. I, że im wcześniej i mocniej, tym bardziej świadczy to o jego „męskości".










