Gdyby ktoś zapytał, czy chcę, żeby Staś zniknął, nigdy bym się nie zgodziła. Ale nadal opłakuję życie, które się skończyło.
Na zdjęciach wyglądają jak ludzie, którym się udało. Ona siedzi na brzegu basenu, w słomkowym kapeluszu zsuniętym na oczy. On trzyma dziecko pod pachami i śmieje się szeroko, jakby właśnie odkrył, że szczęście waży sześć kilogramów. W tle morze, rząd leżaków.
Iza opowiada o pierwszych wakacjach z kilkumiesięcznym synkiem.
Staś dobrze zniósł lot. Płakał tylko w drodze powrotnej, dwadzieścia parę minut, pewnie przez brzuch. W hotelu zasypiał w wózku przy stoliku, kiedy oni jedli obiad. Uśmiechał się do ludzi, a ludzie do niego. Kelnerzy robili miny, starsze kobiety zaczepiały na ulicach. Było pięknie. I właśnie dlatego Izie było tak głupio.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







