Strach to domena reżimów dyktatorskich. Jeśli w państwie mniejszości zaczynają się bać i są zmuszane do milczenia, to nie jest to już do końca demokracja. Milczenie oznacza zgodę, a strach ostatecznie zatruwa całe społeczeństwo. Dlatego musimy wychodzić na ulice - mówił główny organizator wydarzenia.
Przed ambasadą Ukrainy w Warszawie oraz na rynku we Wrocławiu odbyły się w niedziele pikiety, podczas których apelowano o wzajemny szacunek oraz o nie uleganie próbom skłócenia narodów.
Do udziału w manifestacji od kilku dni w internecie zachęcał m.in. plakat z hasłem: Sąsiad sąsiadowi sąsiadem". Bo dzisiejsze zgromadzenia to manifestacja „Dobrego Sąsiedztwa". Przed ambasadą Ukrainy w Warszawie - Polacy, Ukraińcy i Białorusini - przynieśli ze sobą narodowe flagi, a także znaczki i transparenty. Skandowano „nie dajmy się podzielić"; na transparentach widniały napisy w języku polskim i ukraińskim: "stop nienawiści", "nie bądźmy obojętni – reaguj na zło", "jesteśmy z Wami – całym sercem". Podczas wystąpień dominowały głosy wzywające do wzajemnego szacunku i obrony przed celowym konfliktowaniem Polaków i Ukraińców.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.











