Teraz powodów do obaw jest jeszcze więcej. Kapitał ucieka z Rosji, a giełda leci w dół.

Rosja szybko i systematycznie traci na wartości. Index Giełdy Moskiewskiej w minionym tygodniu spadł o 8,72 proc., od 1 lipca – o 16,6 proc, od początku roku – o 29,21 proc. Na rynku pesymizm, inwestorzy mówią o „krwawej jatce". Nie pomaga nawet wojna USA i Izraela z Iranem: wyższe ceny ropy miały dać rosyjskiej gospodarce drugi oddech.

Nie dały. Wywołany atakami ukraińskimi kryzys paliwowy, przez który w 61 z 85 guberni Federacji obowiązuje kiepsko zresztą działająca reglamentacja benzyn i oleju napędowego, doprowadził m.in. do błyskawicznego wzrostu cen przewozów. Do tego dochodzi krach branży turystycznej, która mimo wojny daje 3 proc. PKB Rosji (liczba firm, które już wypadły z rynku, idzie w tysiące). Dodajmy uparte pogłoski o szykującej się kolejnej, teraz już powszechnej mobilizacji, które pogarszają nastroje społeczne.

dla klubowiczów

kalendarium