Toksyczny dym znad Kanady utrzymuje się w Chicago i reszcie Midwestu. Jednak w Waszyngtonie i Nowym Jorku, a także New Jersey, gdzie odbędzie się dziś finał mundialu, ulewne deszcze i burze pomagają oczyścić niebo.

W związku z szalejącymi w Kanadzie pożarami, przez pewien czas wydawało się, że wieńczący tegoroczne mistrzostwa świat w piłce nożnej mecz, w którym zmierzą się ze sobą Argentyna i Hiszpania, może być zagrożony. W piątek FIFA odbyła nieformalną naradę w tej sprawie. Spekulowano na temat przeniesienia finału na Hard Rock Stadium w mieście Miami Gardens na Florydzie, ponad 1,8 tys. km na południe.

Jednak w weekend toksyczny dym, który sprawił, że miliony mieszkańców Waszyngtonu, Nowego Jorku czy właśnie New Jersey nie opuszczały swoich domów, albo chodziły po ulicach w maseczkach, zaczął odpuszczać.

dla klubowiczów

kalendarium