Katastrofa kolejowa w Dolinie Popradu. W jednej chwili została sparaliżowana jedna z najważniejszych linii kolejowych południowej Małopolski, którą każdego dnia podróżują tysiące pasażerów jadących do Krynicy-Zdroju, Muszyny i na Słowację.
W niewielkiej słowackiej miejscowości Kace dzień toczył się spokojnym rytmem. Mieszkańcy kończyli późny obiad. Nagle ciszę przerwał przeraźliwy dźwięk. – Siedzieliśmy właśnie przy popołudniowej kawie. Nagle usłyszeliśmy potężny świst. Po chwili nad przejeżdżającym pociągiem pojawił się obłok pyłu, a zaraz potem rozległ się huk i plusk. Dopiero po chwili zorientowaliśmy się, że wagony wpadają do Popradu – opowiada pani Anna, mieszkanka Kace.
Jak mówi, przez kilkadziesiąt lat mieszkania nad tą linią kolejową nie widziała podobnego wypadku. – To pierwsze takie zdarzenie, jakie pamiętam. Nigdy wcześniej nic podobnego się tutaj nie wydarzyło.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny









